AdKontekst

wtorek, 24 kwietnia 2012

Alternatywne inwestycje bez podatku Belki – nawet do 50% zysku rocznie


Dobiegł końca inwestycyjny hit ostatnich lat, czyli lokaty bądź konta oszczędnościowe z codzienną kapitalizacją odsetek, które umożliwiały legalne niepłacenie podatku od zysków kapitałowych (zwanego podatkiem Belki). W tej sytuacji zaczęliśmy się zastanawiać, w co by tu zainwestować wolne środki – tradycyjne lokaty w banku są kiepskie, bo ich oprocentowanie jest tak niewielkie, że po odliczeniu podatku z biedą oddają to, co zabrała inflacja (wbrew oczekiwaniom po zakończeniu lokat tzw. antybelkowych banki nie podniosły oprocentowania o wartość podatku, który teraz trzeba zapłacić), lokowanie w fundusze inwestycyjne jest obarczone sporym ryzykiem i już niejednokrotnie „przejechaliśmy” się na nich, lokaty strukturyzowane – podobnie – zysk na nich zależy w dużej mierze od czynników, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. W co zatem zainwestować zwłaszcza, jeżeli chcemy ulokować wolne środki na kilka lat, a nie myślimy o inwestycji na kilkadziesiąt lat?

Znaleźliśmy ostatnio produkty inwestycyjne, który są alternatywą dla tego wszystkiego, co wcześniej wymieniłem, a nie wymagają zainwestowania ogromnych środków. Jedną z takich inwestycji jest inwestycja w uznane, certyfikowane wino francuskie, które (jak powszechnie wiadomo), im jest starsze tym lepsze i im jest starsze, tym bardziej zyskuje na wartości. Istnieje możliwość zakupienia realnych butelek wina z certyfikowanych, bordoskich winnic i przechowywania ich w oczekiwaniu na wzrost ich wartości (podobnie jak wzrost wartości akcji na giełdzie). Jaka jest zasadnicza różnica między zakupem wina, a zakupem akcji? Taka, że wino nigdy nie splajtuje i nie pokaże gorszych wyników finansowych jak np. spółka, której akcje kupiliśmy, dlatego inwestycja w akcje obarczona jest taką niepewnością, co do przyszłych zysków, a ponadto – ilość wina jest skończona. Butelek z rocznika np. 2009, 2010 i 2011 r. rozlano określoną ilość i jest to ilość skończona, nigdy ich już nie będzie więcej, a wprost przeciwnie – od czasu do czasu ktoś wypije to wino, a zatem ilość butelek danego rocznika pozostająca w obiegu może być tylko mniejsza, a nigdy nie większa, co daje gwarancję systematycznego wzrostu ich wartości. Wystarczy spojrzeć, ile dziś są warte butelki z lat 80-tych, 90-tych lub jeszcze starsze, które pozostają w obiegu.

Podobnie jak w wino zainwestować można w niszowe, rzadkie gatunki whisky rodem prosto ze Szkocji. W Szkocji istnieje mnóstwo lokalnych destylarni, które produkują specjalne gatunki whisky, które już w momencie rozlania do butelek stają się rzadkim towarem kolekcjonerskim – otrzymują specjalne opakowanie, certyfikat itd. I podobnie jak w przypadku wina – ich ilość jest skończona i nigdy nie będzie większa, co gwarantuje stały, systematyczny wzrost ich wartości.

Myślicie, że do inwestycji w kolekcjonerskie alkohole potrzeba góry pieniędzy? Nic podobnego, wystarczy, że posiadacie 15.000 zł, a za taką kwotę można już złożyć portfel składający się z interesujących alkoholi. A co, jak będę chciał spieniężyć alkohol i ponownie zamienić go na gotówkę? Gdzie mam sprzedać to wino bądź whisky? Nie ma problemu, istnieją specjalne giełdy (tak, jak Giełda Papierów Wartościowych), które umożliwiają sprzedaż alkoholu i z powrotem zamianę alkoholu na gotówkę. Zaletą giełdy jest też to, że na bieżąco pozwala śledzić wartość posiadanego przez nas alkoholu. I najważniejsze – jeżeli sprzedaży alkoholu dokonamy po co najmniej pół roku od momentu jego zakupu, to zwolnieni jesteśmy z jakichkolwiek podatków od transakcji.

Dla tych, którzy mają do zainwestowania znacznie większą gotówkę jest jeszcze jedna, ciekawsza propozycja – inwestycja w nieruchomości ziemskie (grunty). Jak również powszechnie wiadomo, na ziemi jeszcze nikt nigdy nie stracił i to jest prawda – nawet o okresie ostatnich kilku lat, kiedy trwa pogorszenie koniunktury w nieruchomościach spadły cen mieszkań (zarówno tych kupowanych bezpośrednio od deweloperów, jak i na rynku wtórnym), domów, ale nie spadły, a wręcz wzrosły ceny działek, zwłaszcza o okolicach dużych miast. Można oczywiście kupić działkę pod miastem i czekać, aż wzrośnie jej wartość (to najprostsza forma inwestycji w ziemię), ale można też skorzystać ze swoistej „dźwigni finansowej”, jaką w nieruchomościach daje różnica między ceną działki rolnej, a ceną działki budowlanej. Proponujemy inwestycję w zakup udziału w dużej działce rolnej, która po „odrolnieniu” (czyli przekształceniu w działkę budowlaną) i podzieleniu na mniejsze działki zostanie sprzedana z krotnym zyskiem.  Cała procedura związana ze zmianą przeznaczenia gruntu i jej podziałem trwa kilka lat, ale w tym czasie można naprawdę sporo zyskać i zarobić. Jest to jednak inwestycja przeznaczona dla tych, którzy dysponują kwotą co najmniej 100.000 zł.

Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o powyższych inwestycjach, albo po prostu – chcesz zainwestować, to zapraszam do kontaktu z nami: tel. 601-855-531 lub e-mail: amw.finanse@o2.pl

3 komentarze:

  1. 50% możliwego zysku, ale to nie jest gwarancja zysku. No cóż, ryzyko wiążące się z taką inwestycją starałem się opisać w artykule i jak wiadomo - im większy zysk, tym większe ryzyko. W odróżnieniu od "Amber Gold" tutaj jednak kupujemy realny alkohol, rzeczywiste butelki, a nie wirtualne złoto...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ryzyko u nas jest mniejsze niż we Włoszech.
    Tam w czasie trzęsienia ziemi tych butelek się troszkę natłukło.
    Ciekawym rozwiązaniem są też antyki (czytać stare rupiecie).
    Jak się znajdzie coś ciekawego, to naprawdę można zarobić.

    OdpowiedzUsuń