AdKontekst

niedziela, 13 lutego 2011

Dlaczego Polacy biorą kredyty w walutach?

W swoim artykule z dn. 10.02.2011 r. pt. „W jakiej walucie zaciągnąć kredyt hipoteczny?” starałem się wyjaśnić, w jakiej walucie zaciągnąć kredyt hipoteczny, natomiast wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie, co powoduje, że Polacy tak chętnie zaciągają kredyty w innych walutach? Czy aż tak uwielbiają hazard i ryzyko związane ze zmiennością kursów walutowych? Raczej nie, winę za to ponosi polityka naszego banku centralnego (pewnie wespół z kolejnymi rządami, parlamentem itd.). Dlaczego? Oto fakty.




Dla przeciętnego Kowalskiego, który zaciąga kredyt na zakup własnego mieszkania lub domu najważniejszą sprawą jest jedno: wysokość rat kredytu, które będzie płacił przez lata, na które składa się głównie koszt kredytu wyrażony przez stopę procentową. Każdy posiadacz kredytu hipotecznego wie, że stopa procentowa składa się z dwóch elementów: stałej marży i zmiennego WIBOR-u, przy czym to wcale nie marża (którą banki tak chętnie podają w swoich reklamach) ma decydujące znaczenie, jeżeli chodzi o oprocentowanie (ponieważ wynosi ok. 1÷2 pkt procentowe), a WIBOR, który wynosi obecnie ponad 4%. WIBOR to wprawdzie nie to samo, co stopa referencyjna banku centralnego, ale nie oszukujmy się – obydwie stopy są ze sobą bardzo silnie skorelowane. Stopę referencyjną ustala Rada Polityki Pieniężnej, a WIBOR – banki, ale każdorazowa zmiana stopy referencyjnej powoduje zmianę stawki WIBOR.


Jak to się zatem dzieje, że stopa referencyjna NBP jest od wielu lat tak wysoka? Cel inflacyjny banku centralnego wynosi 2,5% ± 1%, a inflacja od dłuższego czasu mieści się w tym przedziale, a mimo to stopa referencyjna nigdy nie spadła poniżej 3,5%. Za czasów prezesury Leszka Balcerowicza w NBP w 2003 r. inflację udało się zbić do 0,8%, co wówczas było najniższym wskaźnikiem w Europie, jednak wówczas stopa referencyjna wynosiła 4%. Odnieśmy to do parametrów, które aktualnie obowiązują w Unii Europejskiej. Tam cel inflacyjny Europejskiego Banku Centralnego wynosi 2% ± 1%, a więc 0,5% niżej, niż w Polsce. Inflacja jest bardzo różna w różnych krajach, które należą do strefy euro, jednak można przyjąć, że przeciętnie wynosi tyle co w Polsce, czyli ok. 3%. Jak to się zatem dzieje, że stopa referencyjna EBC wynosi zaledwie 1% (wobec 3,75% w Polsce)?




Do strefy euro dążymy, ale wciąż w niej nie jesteśmy, weźmy zatem za przykład kraj, który również należy do Unii Europejskiej, nie należy do strefy euro, a znajduje się bardzo blisko nas – Czechy. Ten kraj, podobnie jak my 20 lat temu pożegnał komunizm, więc pod wieloma względami jest nam bardzo bliski. Pomimo nieskrywanej niechęci Czechów do przyjęcia euro, oni (w przeciwieństwie do nas) dbają o swoją walutę i swoich rodaków – tam stopa referencyjna wynosi 0,75%, czyli mniej, niż w Unii Europejskiej. Dlaczego w Czechach może być tak niska, a w Polsce nie? Pamiętajmy jednak, że Czesi potrafią rządzić, u nich nawet za czasów głębokiej komuny nie było pustych półek (jak u nas), a ich waluta nigdy nie została tak zdewaluowana przez hiperinflację, jak złotówka w latach 80-tych i na początku lat 90-tych.




Jak wspomniałem na początku, stopę procentową w Polsce ustala Rada Polityki Pieniężnej, czyli rządzący „oni”. I to właśnie „oni” i ich działania powodują, że Polacy narażają się na ryzyko związane ze zmiennością kursów walutowych i zaciągają kredyty w walutach chcąc zaoszczędzić na odsetkach. Wprawdzie różnica w oprocentowaniu w stopach referencyjnych między Unią a Polską wynosi zaledwie ok. 3%, ale w przypadku procentu składanego, z jakim mamy do czynienia przy kredycie hipotecznym, ta różnica w oprocentowaniu ma ogromne znaczenie. Zatem za wyjątkowy cynizm i kpiny z naszego narodu należy uznać wypowiedź aktualnego prezesa NBP, który w momencie, kiedy frank szwajcarski zaczął ustanawiać swoje kolejne rekordy kursowe stwierdził, że: „teraz Polacy na własnej skórze przekonali się, dlaczego należy wybierać kredyty w walucie, w której się zarabia”. To niech spowoduje, żeby cena tej waluty, w której zarabia większość Polaków była przez nich do zaakceptowania!

Paradoksalnie, chyba dopiero wejście Polski do strefy euro (której tak się wszyscy obawiamy) spowoduje, że oprocentowanie kredytów hipotecznych spadnie do poziomu, które istnieje w innych krajach Europy i nie będzie się to wiązało z ryzykiem kursowym. Do tego czasu chyba nie ma co liczyć, że oprocentowanie złotówek zrówna się z oprocentowaniem euro. 


Jeżeli ten artykuł okazał się w jakiś sposób pomocny i skorzystałeś z informacji w nim zawartych, albo nawet nie skorzystałeś, ale chcesz nas wesprzeć finansowo, to złóż datek na tacę :-) wysyłając przelew na numer: 39 1050 1634 1000 0007 0108 5905 wpisując odbiorcę przelewu Sławomir Wojciechowski, a w tytule przelewu – co chcesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz